Goczałkowice - opowieść o pewnej dziurze.Krótko o nas do Berlina pociągniem jest prawie tyle samo, co do Warszawy. Bliżej niż do Warszawy jest do Budapesztu i Pragi. Droga krajowa DK1 łącząca południową Polskę z Warszawą. Dwie stacje PKP na ważnej trasie kolejowej. W okregu 40 km mamy 14 dużych miast. We wsi są dwie podstawówki, gimnazjum, hala sportowa, basen, uzdrowisko, Jezioro Goczałkowickie. Sześć tysięcy mieszkańców. Goczałkowice to kwintesencja prowincji, choć nie tej popegieerowskiej, tej killed by the desks. Raczej tej zwykłej, tej middle middle, gdzie każdy ma swój samochód i łatwy dostęp do Internetu. Prowincja, która daje możliwość rozwijania się uczniom szkół podstawowych i gimnazjum. Dla starszych to trochę za mało. Wiele młodych ludzi stąd wyjeżdza na zachód Europy lub do Ameryki, ale to ogólnonarodowy trend. Są jednak ludzie, którzy się tutaj osiedlają. Zmęczeni miastem, zaczytani Stasiukiem i Tokarczuk szukają prowincji i trafiają tu. Do nas. Budują tu swoje domy, choć pracują ciągle gdzieś indziej, w mieście. Ale ich dzieci na pewno wnikną w tę rzeczywistość - bezpieczną i spokojną. Dla niektórych - za spokojną. 
Podział na centrum i prowincję to nie tylko geografia. Ta granica jest w każdym z nas. Centrum i prowincja to dwie różne kultury. Centrum tworzy styl, kreuje dobry smak, gust. Prowincja odbiera, naśladuje, kseruje zaobserwowane wzorce. Przeważnie jednak proces wchłaniania nowych idei jest na tyle powolny, że trendy prowincji są tożsame z przestarzałymi już modami centrum. Ale właśnie na tym polega awangardowa rola centrum. Istnienie centrum nie wyklucza jednak dumy ze swojej prowincjonalności. Mamy Goczałkowice, swoje podwórko. Jeśli będziemy o nie dbać - nie mamy się czego wstydzić. Pokolenie HBJedyne w swoim rodzaju, ukształtowane tu, w Goczałkowicach. Ukonstytuowane przez wszystkich świadomych wspólnego alter ego, pokolenie ejcz bi - HB. Pokolenie obejmuje urodzonych i wychowujących się w Goczałkowicach w latach 70-tych i 80-tych. Henryk Burczyk - w latach 1980-2002 proboszcz goczałkowickiej parafii, ortodoksyjny katecheta. Autorytarna postać zawsze jednoznacznie i bezkompromisowo definiująca moralność. Wielokrotnie wyrzucająca z konfesjonału za nie chodzenie do kościoła. Ucząca nas zasad zachrypniętym, oschłym głosem. Głośno. Donośnie.
Liczba komentarzy (3) - Dodaj swój komentarz do tego artykułu... |