Portal miejscowości Goczałkowice-Zdrój. Kiedy inni się uśmiechają - my zadajemy trudne pytania.
gocz.pl - Nikt nie zawre nom gymby.
Jeśli chcesz nas o czymś poinformować- zostaw wiadomość:
e-mail: portal@gocz.pl
Wracamy do tematu. W chwili obecnej została wydana płyta DVD, która zawiera wspomniania z tamtego okresu: a) Skrót filmowy: 5 min b) Film pierwszy: 20 minut c) Film drugi: 20 minut d) Film trzeci: 2 godziny e) Zdjęcia (slideshow)
Dwa komplety płyt zostały przekazane GOK do rozpowszechnienia dla zainteresowanych.
Poniżej zwiastun w jakości internetowej (duża kompresja stratna):
Powódź tysiąclecia - jej przebieg w Goczałkowicach.
Zabiegani, podobni do innych, a jednak wciąż niosący w sobie ten ból i to dramatyczne wspomnienie. Powodzianie. Po dziesięciu latach mogłoby się wydawać, że żyją już innym życiem, że wszystko ułożyło się na nowo. Ale tak wcale nie jest. Pod skórą codzienności jest więcej cierpienia niż mogłem przypuszczać. W sadystycznej przyjemności spróbuję rozdrapać trochę ranę...
Chcesz wiedzieć jak to jest to spal sobie dom. Spal kompletnie wszystko. Chociaż to też za mało, bo na progu swojego spalonego damu możesz jeszcze usiąść. Większość powodzian po prostu musiało porzucić stare domy, przesiedlić się gdzieś indziej, dalej, w nowe miejsce. Myślisz, że to łatwo tak odciąć tę mentalną pępowinę, która łączy cię z miejscem, które kochasz? Tesknota za pozostawionym domem towarzyszyć będzie ci na zawsze. I boli. Jeszcze przez jakiś czas próbujesz szukać noża, którym kroiłeś codziennie chleb. Ale go już nie ma. Jeszcze długo widok z okna po prostu cię dziwi. Czujesz, jakbyś wyjechał na wakacje, z których nie możesz już wrócić. Zaczynasz się przyzwyczajać, ale to nie takie proste.
Jedni stracili wszystko jednego dnia. Inni tracili to jeszcze przez lata. Jak długo można płakać każdego wieczoru, dzień w dzień? Uwierz, że długo. Kiedy najpierw traci się dom w powodzi, a później męża przez powódź w jego żyłach i sercu, to pozostaje się gdzieś samemu, w środku. A powódź jest najtragiczniejszym z przeżyć, które jak najszybciej chce się zapomnieć.
Są bohaterami, że się nie załamali, że ich nowe życie ma sens i kształt, który sami nadają.
Najbardziej irytuje mnie fakt, że wciąż są ludzie, którzy myślą, że niektórzy na powodzi zyskali, że dostali pomoc, że teraz wszystko mają nowe. "Dla tych wszystkich zawistnych ludzi mamy krótkie... spierdalajcie"*.
* cytat.
Historia Maryś - paradoks
Moja przyjaciółka została wtedy bez dachu nad głową... jak już wszystko wróciło do "normy" to pośmiałyśmy się troszkę, bo opowiadała mi że przy tym szybkim wynoszeniu na strych wszystkich rzeczy wyniosła też kwiatki, a po powodzi... wszystkie zwiędły, bo zapomnieli ich podlać... a przecież wokół tyle wody było...
Maryś
Historia Magdy
Rok 1997 - to były miło zapowiadające się wakacje. Słoneczne dni sprzyjały zabawom do samego wieczora. Początkiem lipca niestety pogoda uległa zmianie, co mnie- a miałam wtedy tylko 9 lat - bardzo rozczarowało. Ulewom nie było końca. Wystarczyły trzy deszczowe dni i noce, by wywrócić całe nasze życie.
Wszystkie stacje telewizyjne emitowały komunikaty w stylu: „…został przekroczony stan ostrzegawczy na Wiśle…, ble ble ble, stan na rzece Wiśle osiągnął poziom … ble ble ble(…)” i tak ciągle, a ja wraz z kuzynkami bawiłyśmy się beztrosko, nie wiedząc, co nas czeka. Wszyscy mięli nadzieję, że deszcze ustaną, a stan wody opadnie tak jak zawsze. Ale nie było jak zawsze. W końcu wszelkie nadzieje rozwiał strażak, który przyszedł do nas we wtorek, 8 lipca, 1997 roku, dokładnie o 15.50 i prosił o natychmiastową ewakuację.
Spakowałam swoje rzeczy i pojechałam na rowerze do rodziny, która mieszka w innej części Goczałkowic. Moi rodzice przyjechali później. Tam przeczekiwaliśmy całe to piekło. Wtedy nie myślało się o ratowaniu sprzętu RTV, mebli, itd. Było się dzieckiem. Najwyższy priorytet miał plecak ubrań. Z perspektywy czasu żałuję, że nie mogłam nic więcej zrobić, ale niestety, tych wydarzeń nie da się cofnąć. Gdyby historia się powtórzyła, na pewno zostałabym do samego końca.
Jeden obraz utkwił w mojej głowie najbardziej- wały przeciwpowodziowe biegnące wzdłuż drogi szybkiego ruchu, pełne mętniej wody, aż po same brzegi. Później ta sama woda wdarła się do nas na ogród. Nie nagle, lecz stopniowo i powoli. Była to spokojna tafla pozbawiona wirów. Siłę rzeki Wisły kumulował staw Rontok. Już rok wcześniej udało się opanować zagrożenie powodziowe na tym etapie. Ale nie tym razem.
W budynku woda sięgnęła 1,5 metra. Woda pochłonęła cały parter. Dosłownie wszystko. Po kilku dniach udało nam się wejść do środka. Woda opadała stopniowo. Zaczęło się wielkie sprzątanie. Mieliśmy szczęście, ponieważ nadeszły ciepłe dni, co pomogło w osuszaniu murów. Nie obyło się również bez całkowitej dezynfekcji pomieszczeń i obejścia. Gmina stanęła na wysokości zadania. Wszyscy poszkodowani otrzymali zapomogi finansowe, a ci którzy stracili dach nad głową , mieszkania zastępcze. Straż pożarna również pomagała w usuwaniu skutków powodzi np. wypompowując wodę z piwnic.
przątanie mnie ominęło. Byłam w tym czasie na koloniach zorganizowanych dla dzieci powodzian. Gdy wróciłam, nie poznałam własnego domu. W oczach miałam łzy.
Powoli zaczął się wielki remont, który trwał około ośmiu miesięcy. Niestety nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Wiele rodzin musiało opuścić swoje domy na zawsze. Wydarzenie to sprowadziło do Goczałkowic wielu fotoreporterów oraz niepotrzebnych gapiów. Nie wiem jaką przyjemność można czerpać z obserwowania cudzego nieszczęścia.
Od tego czasu minęło już 10 lat a ja pamiętam to, jakby to było wczoraj.
Magda M. (magda&lena)
Historia Basi
Dla tych co nie pamiętają... wspomnienia tamtych dni: 6,7,8 lipca 1997 roku,
- radio i telewizja – bezustanne komunikaty o zagrożeniu powodzią, - wycie syren straży pożarnej ostrzegających przed niebezpieczeństwem powodzi, - niebieskie, migające światła "kogutów" aut policyjnych na ścianach pokoju w nocy, - dzwonki do drzwi- strażacy nakazujący ewakuację, - stukot kropel deszczu - bezustanny- o daszek pod oknem sypialni, - strach, niepewność, lęk przed tym, co będzie z moją rodziną, a przede wszystkim z malutką wtedy córką.
To był czas z jednej strony nawoływania do ewakuacji w bezpieczniejsze "wyżej" położone miejsca Goczałkowic, a z drugiej niedowierzanie ludzi żyjących w tym rejonie od 40 lat – mówiących "że nie takie deszcze były, a woda była co najwyżej w piwnicy..."
A jednak...
W nocy, już nie pamiętam z 7 na 8 czy 8 na 9 lipca 1997 roku, z torbą najpotrzebniejszych rzeczy dla dziecka, ze śpiącym maleństwem zawiniętym w kocyk, strachem i niepewnością w sercu, ale jeszcze też nadzieją, że może nie będzie tak źle, wyjechaliśmy z rodzinnego domu...
Nad ranem musieli opuścić dom także moi rodzice i brat. W bezpiecznym miejscu - u mojej siostry i jej rodziny spędziliśmy... półtora miesiąca. W jednym domu mieszkaliśmy w 10 osób.
Danusiu bardzo Ci dziękuję dziś za Twoją gościnność, cierpliwość, dobroć, absolutnie bezinteresowną chęć pomocy, za to że nas przyjęłaś i tak długo cierpliwie i pokornie tolerowałaś. Moja córka, a Twoja chrześniaczka zaczęła u Ciebie stawiać pierwsze samodzielne kroki, i pewno nauczyła się wielu innych rzeczy...
Pamiętam jak wielu dobrych ludzi nam pomagało, gdy woda... jednak zalała pół domu.
Strażacy łódkami (czy pontonami) dowozili nas do zalanego domu, abyśmy mogli zabrać parę ubrań dla nas, łóżeczko dla dziecka, wózek, nocniczek... Pamiętam, nocnik miał pozytywkę, która grała po zmoczeniu (niby dla przyjemności sikającego dziecka) - o ironio losu - w pustym - zalanym domu pływał nocnik i grała pozytywka - wcale nam nie było wesoło, choć teraz na to wspomnienie pojawia się uśmiech na ustach.
Cóż pozostało...?
Pamięć tamtych dni - choć chciałam zapomnieć - bo przecież złych rzeczy się nie pamięta, a jednak...
Strach przy każdej deszczowej porze, choć już nie mieszkam tam gdzie była woda, tylko troszkę "wyżej".
Pamiętam (i nie chcę zapomnieć) o pomocy wielu wspaniałych ludzi, którzy pomagali po zejściu wody w odremontowaniu zniszczonego domu. Chcę podziękować mojej przyjaciółce Marceli, która zaopiekowała się moim dzieckiem, gdy ja jeździłam szorować dom aby było można w nim zamieszkać, nie narażając dziecka i rodziny na choroby. Bardzo dziękuję Ci Marcelko za pomoc i wsparcie.
Dziękuję panu Ingramowi, ówczesnemu dyrektorowi Szkoły Podstawowej nr 2, który proponował mi zamieszkanie w szkole.
Dziękuję Strażakom za ofiarną pomoc podczas powodzi, a także długo po niej.
Dziękuję wszystkim Innym, których nie wymieniłam, a którzy nam w ten czas bardzo pomagali. To już 10 lat...? A jednak – moja córka ma 10 lat i 10 miesięcy...
Basia
Zdjęcia
Chcemy w portalu gocz.pl zgromadzić największą liczbę zdjęć z Goczałkowic z okresu powodzi w roku 1997. W galerii portalu znajduje się już dość pokaźna baza zdjęć. Jeśli posiadasz swoje - prosimy o zamieszczenie ich w portalu. Jeśli z różnych względów nie możesz tego zrobić (brak scanera, umiejętności, czasu - prosimy o kontakt z administratorem portalu).
Więcej zdjęć znajduje się w galerii portalu. Wejdź, aby zobaczyć.
Mieszkaliśmy w Jedlinie ja mąż i dwójka moich dzieci.Ta powódź była katastrofalna.Nie zapomne szczurów w piwnicy.Musieliśmy sie ewakułowac do wojewódzwa świętokrzyskiego i do tej pory tu mieszkamy.Chłciała bym sie skontaktowac z naszym sąsiadem Błażej.To ja beata. Beata, dnia 06.02.2010 godz. 22:09
podobna powódź była w czerwcu 2009r. kiedy to zalewało niemal wszystko POtok Goczałkowicki wylał na drogi.Najbardziej zostali poszkodowani mieszkańcy ulicy głównej lesiu, dnia 20.12.2009 godz. 18:56
Straszna powodz wtedy nie mialam ani roczka teraz mam 12 lat i znowu sie zaczyna Marta, dnia 28.06.2009 godz. 10:20
Przecież była powódź!a ci ludzie sobie normalnie chodzili jak by nic sie nie stało marta, dnia 06.01.2009 godz. 14:50
Gdzie ten film ? bebok, dnia 18.10.2008 godz. 16:16
dzięki za * a, dnia 06.10.2008 godz. 14:37
grzybem w domu jebie dalej niestety;/;P JA, dnia 05.10.2008 godz. 20:41
no a gdzie obiecany filmik?? a, dnia 11.07.2008 godz. 13:04
Byłem tam jako strażak ,coś strasznego kto nie widział nie uwieży!!! Sławek, dnia 19.03.2008 godz. 11:23
Bułem tam jako strażak ,coś strasznego kto nie widział nie uwieży!!! Sławek, dnia 19.03.2008 godz. 11:22
Wszystkie te zdjecia są z mojej ulicy...
'Najlepsze' w tym wszystkim jest to, ze zalała nas wlasnie Zapora.
Istniało ryzyko rozwalenia zapory i podjeto decyzje o spuszczaniu wody na ogromna skalę.
Woda, ktorą tu widzicie, nie rozerwała wałow- ona przelała sie ponad nimi...
Gdyby nie zalało Goczał, Krakow miałby ogromne problemy z wodą... Kamil..., dnia 15.08.2007 godz. 10:22
powódź jest straszene przerzycie dla mieszkańców w Goczałkowicach. kasia, dnia 14.08.2007 godz. 16:20
jestem osobą również poszkodowana podczas wielkiej powodzi.Jej skutki odczuwam po dzień niemalże dzisiejszy bowim do tej pory ponoszę straty finansowe -splaty kredytów szumnie nazwanych powodziowymi ,których nikt mimo wielu deklaracji nie umożył,upadek na zdrowiu, tak fizycznym i psychicznym równiez.Nikomu wowczas nie przyszło do głowy aby przyszli nam z fachową pomoca psychologów, wręcz przeciwnie zabrali nam dokąś nasze dzieci,na jakieś obozy naprędce zorganizowane czlowiek nie miał nawet siły i czasu się zastanowić czy dobrze robi, tylko zachowywał sie jzak automat i na wszystko się godził.większość z nas odczuwała nioekreślony strach, i poczucie winy-zwlaszzcza w momentach kiedy dowożono nam wodę i inne artykuły spożywcze-było to takie poniżające. Nie mieliśmy sie gdzie podziac to schronieniem naszym była szkoła.tutaj dopiero docierało do mnas powoli , że zostało nam niewiele czasami tylko to co na sobie.Dzięki ludziom dobrej woli mieliśmy w czym wyjść na drogę,czy coś zjeśc.Akcja trwała dość długo jednak i tak za krótko by wszyskienu zaradzić. znam sprawę, dnia 16.07.2007 godz. 19:07
na ulice Bór II to nawet piasku nie chcieli przywies zadnej pomocy bo wójt powiedział ze nawet sie tego nie opłaca ratowacbo po co ...... przeciez tam mieszkaja tylko ludzie zalana, dnia 05.07.2007 godz. 20:12
O japinkole ale wody prawie jak 'Ocean'!!!!!!
Ja niemoge!!!!!!!!!!!!!!!!
wspułczuje tym ludzią MIsiek, dnia 04.07.2007 godz. 13:01
tsunami.. m&M, dnia 02.07.2007 godz. 16:25
o ja piernicze.jakieś sunami chyba....! duża część goczałek była wtedy zalana? aniolek, dnia 02.07.2007 godz. 13:34
ja mam film gdzies z tej powodzi VHS ale musze poszukać... mw, dnia 01.07.2007 godz. 10:13
Nigdy nie myślałem że to tak wyglądało :(((((((( Henderon, dnia 30.06.2007 godz. 12:30
Dzięki za odpoweidź :) :-) Darii, dnia 28.06.2007 godz. 17:13
byla, byla:( 08 07 1997 sie zaczela iguana, dnia 27.06.2007 godz. 16:03
SPROSTOWANIE : (mięsiać i dzień) oczywiscie Darii, dnia 26.06.2007 godz. 22:24
e a dokładnie kiedy ta powódź była (miesiąc i data) napisze ktoś bo niepamiętam dokładnie.... z góry dzięks Darii, dnia 26.06.2007 godz. 22:23
najlepiej zapytać powodzian z polnej :PP goczałkowiczanka2, dnia 26.06.2007 godz. 11:36
była była i to dość konkretna sitriel, dnia 23.06.2007 godz. 13:52
a była w ogóle powódź? chyba dowiem się niebawem, bo z historii gocz jestem zielona goczałkowiczanka, dnia 22.06.2007 godz. 20:22
Wybierz studia bezpieczeństwo wewnętrzne
Jeśli mieszkasz na Śląsku lub zagłębiu i szukasz odpowiedniej uczelni, to Studia Katowice
- te dwa słowa najlepiej pasują do twoich oczekiwań. Proponujemy Studia w Katowicach, na uczelni w której studiuje się z przyjemnościa i z perspektywami na dobre zarobki.
Czy każdy dziennikarz skończył dziennikarstwo? Nie koniecznie. Ale studiując dziennikarstwo Katowice na pewno dobrze będziesz przygotowany do pracy w redakcji. Studia dziennikarstwo Katowice to dziennikarstwo nie tylko teoretyczne. Studenci Dziennikarstwa pierwsze szlify zdobywają przy redagowaniu Magazynu WSZOP. Jest to internetowe pismo studenckie o tematyce społeczno - kulturalnej relacjonujące wydarzenia kulturalne z regionu oraz życie akademickie w Uczelni.
Dla przyszłych specjalistów od zadań specjalnych proponujemy zarządzanie kryzysowe Katowice. Nauki o bezpieczeństwie to przyszłość nie tylko dla sfery mundurowej ale również osób cywilnych. Coraz częściej sprawami bezpieczeństwa w administracji publicznej, podmiotach gospodarczych i instytucjach zajmują się osoby, które ukończyły studia w tym zakresie.
Bezpieczeństwo pożarowe i bezpieczństwo otoczenia firmy poznasz na studia ppoż. Na zajęciach z metodyki uzyskuje kompetencje do prowadzenia szkoleń z zakresu ochrony przeciwpożarowej oraz - dla zainteresowanych - dodatkowe uprawnienia specjalisty ppoż. na preferencyjnych warunkach.
Zarządzanie sprzedażą Katowice to studia przeznaczone są dla osób zainteresowanych skuteczną sprzedażą produktów i usług na wolnym rynku. Wysoki poziom wykładów i ćwiczeń - wzbogaconych o studia przypadków, odgrywanie ról, warsztaty problemowe oraz gry decyzyjne - gwarantuje doświadczona kadra naukowa oraz zespół ekspertów praktyków.
Wybierz studiowanie zarządzanie zasobami ludzkimi Katowice gdyż absolwenci tego kierunku są bardzo atrakcyjnymi kandydatami na rynku pracy. Menedżerowie sprawnie zarządzający zespołem stają się kluczowymi pracownikami.
Twoją pasją jest angielski? Znasz go, ale chcesz go rozwijać? Filologia angielska Katowice to najlepszy kierunek, który możesz wybrać aby rozwijać swoje praktyczne umiejętności w języku angielskim. Angielski w biznesie. Angielski w korporacji. Angielski w firmie. Sprawdź studia we WSZOP na tym kierunku.
Idealne interdyscyplinarne studia dla osób zainteresowanych ogólną refleksją nad kulturą i sztuką (literaturą, malarstwem, filmem i teatrem) to studia kulturoznawstwo - uczą one diagnozowania współczesnej kultury audiowizualnej, odbioru dzieł sztuki (nie tylko literackiej) w różnych kontekstach (socjologicznych, antropologicznych, psychologicznych, filozoficznych). Uczą formułowania sądów na temat relacji pomiędzy różnymi dziedzinami sztuki, wskazują zagrożenia współczesnej kultury konsumpcyjnej.